Co mamy z przedwyborczych obietnic?

Nie mamy dosyć kampanii wyborczych, zawsze kiedy zbliża się czas nowych mamy nadzieję, że po wyborach coś się w końcu zmienia. Ale zawsze jest tak samo, nigdy się ie zmienia, bo jak ma się zmienić, skoro zawsze wybieramy tych samych. Taki Sikorski grał kiedy w jednej drużynie z PiSem, zmieniła się władza, to zaczął grać dla stanowiska i kasy z Platformą Obywatelską zmieniać nagle poglądy polityczne i poglądy na życie. Przy tym ie zabrakło frazesów i zapewnień wyborczych. Bolesne to jest przeogromnie, bowiem mamy chyba powyżej uszu niespełnionych obietnic wyborczych. A tutaj królem w tym są platformiarze. Oczywiście nie stajemy tuta po stronie opozycji, ale co jak co PiS też dużo obiecywał, ale po wygranych wyborach próbował swoje obietnice spełnić, nieudolnie bo nieudolnie, ale próby podjęło. Tymczasem politycy PO są nad wyraz bezczelni. Bo kiedy dzisiaj ich spytać o realizacje ich obietnic, to odpowiadają, że spełnią, bo przecież nie powiedzieli kiedy... a kiedy, przecież nie za czterysta lat, kiedy już wszyscy powymieramy z głodu. Reform potrzebujemy natychmiast, a Tusk i jego ekipa jakoś nieszczególnie się kwapi do tego, by wziąć się do pracy. Oni politycznie wygrywają na ogólnopolskiej nienawiści do Jarosława Kaczyńskiego to im wystarczy. Oni głody jak przeciętny Polak nie zaznają, bo zarobki posłów są wysokie, do tego rady nadzorcze i dziesiątki innych fuch ich majątki są niemałe. A inni Polacy... oni są ważni tylko przy okazji wyborów.

Menu

Polecamy