Gdyby nie Kaczyński...

Od dobrych paru tygodnie coraz większe rzesze Polaków marzy o tym, by Tusk i jego ekipa jednak poległa w nadchodzących wyborach parlamentarnych i by do władzy doszło inne ugrupowanie, albo kilka by stworzyli jakąś logiczną koalicję, jaka zaczęła by działać na rzecz rozwoju Polki i nie wchodziła w przysłowiowe cztery litery Rosji i Niemcom. Wydaje się, że jest to jednak mało prawdopodobne, bo uznanych i cenionych polityków Platforma sobie kupiła tam poszedł Arłukowicz dla intratnego stanowiska, b jakoś trudno nam uwierzyć, że kierował się poczuciem pełnienia jakiejś misji. Tam poszła i KluzikRostkowska, tylko dlatego, że jej PJN w zasadzie ma niewielkie szanse na przekroczenie progu wyborczego i awans na sejmowe ławy.
Jedyna partią polityczną, jaka ma szansę pokonać PO jest tylko PiS, ale tutaj musiałoby dojść do prawdziwej rewolucji w szeregach ugrupowania. Chodzi oczywiście o Jarosława Kaczyńskiego, który jak się wydaje jest prawdziwym hamulcem dla ideologii partyjnych. Jest przy tym osobą nielubianą przez Polaków i mało szanowaną, to, że wielu z nas głosuje dzisiaj na PO to efekt tego, że głosujemy przeciwko Kaczyńskiemu. Wielce prawdopodobne, że gdyby Jarosław zrezygnował z działalności politycznej, to PiS pozamiatałby peowcami w najbliższych wyborach. Niestety Kaczyński ani myśli odejść od polityki i porzucić ster w PiSie. A to oznacza... że nic się nie zmieni. Wciąż koronnym argumentem PO w kampanii będzie walka o to, by nie oddać władzy Kaczyńskiemu. I znów nie trzeba będzie silić się na program wyborczy, sam Kaczyński wygra wybory dla PO.

Menu

Polecamy